Hubert jako 12-latek został członkiem klubu strzeleckiego Schutterij St. Hubertus Schaesber i do końca życia pozostał mu wierny. Od końca lat 70 do połowy lat 80. Był instruktorem gry na instrumentach perkusyjnych. Był specjalista tzw. starego stylu. Zdobył wiele nagród na różnych festiwalach muzycznych.

Jednym z najważniejszych dla niego momentów był rok 1989, kiedy otrzymał najwyższe odznaczenie w klubie strzeleckim: tytuł króla św. Huberta Schaesberga.

Swoimi kontaktami w Polsce zdobywał wyjątkowych przyjaciół, którymi szczerze i z wielka radością dzielił się ze swoim klubem strzeleckim. To z pewnością było dla niego absolutnym punktem kulminacyjnym, kiedy podczas ubiegłorocznego festiwalu OLS bracia kurkowi z Krakowa szli w wielkiej paradzie, a następnie spotkali się i zostali radośnie powitani przez króla Niderlandów Wilhelma-Aleksandra. To było wielkie i niezapomniane przeżycie, nastąpiła porem rewizyta braci Holendrów w Polsce, planowano kolejne wizyty, Hubert zabiegał, by równie liczna jak w ubiegłym roku była delegacja krakowska na tegorocznym lipcowym festynie OLS. Niestety, jeśli nawet krakowianie pojadą na to spotkanie, nie zobaczą już Huberta.

Załączam kilka zdjęć, archiwalne z ST. Hubertus w Schaesbergu oraz ubiegłoroczne OLS Heitse 2025.